Baśń o Niebieskim Kapturku
Niebieski Kapturek była sprzątaczką w pałacu cesarza.
Lubiła sobie podczas sprzątania śpiewać.
Cesarza zazwyczaj nie było w komnatach wtedy, gdy przebywała w nich służba, etykieta tego zakazywała.
Ale pewnego dnia cesarz znalazł się w komnacie obok i usłyszał jej śpiew.
I był zachwycony.
Zakradał się potem do sąsiedniej komnaty, gdy Niebieski Kapturek sprzątała, po to tylko by jej posłuchać.
Nie mógł też powstrzymać się i pewnego dnia wyjawił tą tajemnicę swojemu przyjacielowi, dowódcy gwardii. Dowódca gwardii też uwielbiał muzykę i odtąd obaj chodzili do komnaty, by posłuchać jak Niebieski Kapturek śpiewa.
W końcu cesarz dokonał przebudowy.
Przeniósł swoje oficjalne komnaty do innego skrzydła pałacu.
Zostały one zbudowane tak, by nieść głos do sali, w której zbierali się możni i z zapartym tchem czekali, aż Niebieski Kapturek przyjdzie sprzątać i przy tym zaśpiewa.
Cesarz mógł nakazać dziewczynie, by była oficjalną śpiewaczką, ale bał się, że wtedy jej śpiew nie będzie już prawdziwy i naturalny. Wiedział, że stałaby się skrępowana musząc śpiewać przed cesarzem i jego dworem. Dlatego zobowiązał wszystkich do ścisłej tajemnicy.
Po pewnym czasie postanowił jednak uhonorować i uczynić ją oficjalną śpiewaczką cesarstwa, tak, by przypadła jej cała chwała. Postanowił też nadać jej godność szlachecką i wypłacić olbrzymią sumę złota. Ale nie wiedział o tym, że i ona miała swoją tajemnicę, o której zresztą sama nie wiedziała – była śmiertelnie chora.
Gdy nadszedł ten dzień, Niebieski Kapturek jak zwykle zaśpiewała. Wszyscy byli wzruszeni. Gdy skończyła – cesarz usunął zasłonę, która dzieliła jej komnatę od sali koncertowej. Gdy wszedł tam, zobaczył, że dziewczyna leży nieruchomo. Odeszła uśmiechnięta, śpiewając. Nigdy nie dostała szlachectwa ani złota za to co zrobiła. Nigdy nawet nie wiedziała że słucha jej cesarz i cały dwór.
Nie śpiewała dla nich. I nie śpiewała nawet dla siebie. Śpiewała dla samego śpiewania. I dzięki temu było to piękne.
