Doskonałość
ALKOHOLIK:
Jestem całkowicie upodlony. Boję się, że wkrótce pragnienie picia powróci i znów przestanę być sobą i znów zacznę pić. Mam tego dość i chcę to zmienić. Ale jutro mogę nie mieć siły i znów zapomnę że chciałem się zmienić i znów w tym utonę. Jak mogę się teraz zmienić, póki jestem sobą i pamiętam, że chcę i muszę to zmienić?
ADEPT:
Ależ wcale nie musisz się zmieniać. Już jesteś doskonały. Nawet gdy pijesz. Dlatego zaakceptuj siebie i to że pijesz i pij sobie spokojnie. Bo to wszystko i tak nie ma znaczenia. Już jesteś buddą, tylko o tym nie wiesz. Wszystko jest Bogiem, więc alkohol też jest Bogiem. Wszystko jest doskonałe.
ALKOHOLIK:
Kurwa, widzę że z tobą nawet gorzej niż ze mną. Spierdalaj. Chyba się napiję.
ADEPT:
Właśnie tak. Wszystko jest w porządku. Wypij sobie.
ALKOHOLIK:
Ej, masz jakąś kasę? Dawaj mi tu na flaszkę. Ej gdzie mi tam uciekasz? Dawaj tu kurwa na flaszkę! Dawaj kasę bo ci wyjebię!
ADEPT:
To niemoralne i nieduchowe, nie dam ci moich pieniędzy. Zarób sobie śmieciu. Auuuuu, pomocy! Policja! Mamo! Ratunku!
ALKOHOLIK:
Haha, stówa. Doskonale.
